Hogwart Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
[M] Sakrament pokuty
Autor Wiadomość
Irdine 
Wampir
Stworzenie okropne


Wiek: 20
Dołączyła: 27 Lis 2007
Posty: 302
Skąd: z daleka xD
Wysłany: 2008-08-14, 23:56   [M] Sakrament pokuty

A więc no...
Słowem wstępu:
Tekst pisany w odległych czasach mojej młodości, aczkolwiek niedawno dopiero go zakończyłam. Nie wydaję mi się aby powalał stylem ^^'. Dlatego też proszę o wyrozumiałość i niewyżywanie się (aż takie) w komentarzach, gdyż wtedy mogłabym się jeszcze zamknąć w sobie... Co by było rzeczą iście tragiczną. Chociaż... róbta co chceta, najwyżej xD

W zamiarach zamierzonych tekst jest jako tako poważny ^^
Wytrwałości w czytaniu życzę i liczę na komentarze (*znaczące spojrzenie na Nicole* tak tak, o Ciebie chodzi xD)
No...

FRAGMENTY VII TOMU


***



Sakrament pokuty




1. Rachunek sumienia.


- Severusie.
Patrzę w krwistoczerwone oczy i staram się nie myśleć o niczym. Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że właśnie popełniam największy błąd mojego życia. Nie wiem, może ma rację?
- Jesteś gotowy dla mnie służyć, Severusie?
A czy skoro już tutaj jestem to mam inne wyjście? Oczywiście, zawsze jakieś jest. Jednak w moim wypadku mam do wyboru albo zgodę, albo śmierć. Nie chcę umierać. Chyba się tego boję. Poza tym, kto normalny mając siedemnaście lat myśli o zejściu z tego świata? W tym wieku jest się przecież nieśmiertelnym. Wybieram życie. Ale co to będzie za życie?
- Niech zacznie się twój najważniejszy sprawdzian, Severusie.
Wprowadzają ją. Dosyć ładna dziewczyna, niestety miała to nieszczęście, że urodziła się w mugolskiej rodzinie. Jak Lily.
Znowu staram się nie myśleć. Na szczęście oczyszczanie umysłu zawsze było moją dobrą stroną. Tak jak eliksiry. Chociaż… Eliksiry to nie dobra strona, eliksiry to moja pasja.
Chłodno spoglądam na zrozpaczoną dziewczynę. Czy ona zdaje sobie sprawę, że zaraz zginie? Chyba tak. W jej pustych oczach nie ma już życia. Czy ja zdaję sobie sprawę, że zaraz zadam jej śmiertelny cios? Chyba nie. Zabiję. Trudno w to uwierzyć. Nigdy nie myślałem o sobie jako mordercy.
Ten dwór, śmierciożercy, ta szlama, Czarny Pan… Wydaje mi się, że śnię. Że to mój kolejny koszmar. W sumie, to jest koszmar. Tylko szkoda, że realny.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że właśnie popełniam największy błąd mojego życia. Niechętnie przyznaje mu rację. Jednak nie widzę dla siebie innej możliwości. Nie, jeżeli chcę żyć. A chociaż nie wiem dlaczego, chcę.
- Avada Kedavra!
Moje pierwsze zaklęcie uśmiercające. Zadziałało. Powinienem być z siebie dumny. W końcu niewielu udaję się rzucić tą klątwę poprawnie za pierwszym razem. Ale nie jestem.
Zbliżamy się do końca „uroczystości”. Czeka mnie jeszcze tylko jedno pytanie.
- Severusie, co jesteś w stanie mi poświęcić?
Patrzę w krwistoczerwone oczy. Nie myślę o niczym.
- Wszystko.
Zdałem swój sprawdzian na wybitny. Jak najszybciej staram się opuścić moich nowych współtowarzyszy. Deportuję się do swojego mieszkania. Stoję po środku ciemnego pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zaczynają powracać moje uczucia i myśli. Bezwiednie padam na kolana i cały czas wpatruję się w drżące dłonie, które od dziś są naznaczone niewidzialną, niewinną krwią.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że właśnie popełniłem największy błąd mojego życia. Zgadzam się z nim całkowicie. Głos ten przypomina mi Lily.
Zabiłem. Boże, jeżeli istniejesz, miej litość nade mną, bo ciężko zgrzeszyłem.

2. Żal za grzechy.


Ponownie stoję w kręgu. Który to już raz? Nie mam pojęcia. W ciągu dwóch lat mojej śmierciożerczej kariery takich spotkań było wiele. Za wiele. Znowu idziemy zabijać.
Cichy, tajemniczy głos już nie szepcze, że popełniam błędy. Czyżby mu się to znudziło? Chyba tak. Za dużo ich było… W ciągu tylko dwóch lat. A co czeka mnie w przyszłości? Nie wiem i nie chcę tego wiedzieć.
Początkowo… Bałem się, że nie dam rady. Że nie uda mi się żyć normalnie.
Zabiłem. Nie raz. Kilka razy. Ja żyję, moje ofiary nie miały tyle szczęścia.
Żyję, w miarę normalnie. Co udowadnia, że człowiek potrafi przyzwyczaić się do każdej sytuacji.
Żyję, ale czy długo to potrwa? Nie wiem i nie chcę tego wiedzieć.
Wchodzi Lucjusz. Nie sam.
Spoglądam na kolejną ofiarę tej bezsensownej wojny. Nieświadomie cofam się w przeszłość. Nie wiem czemu przed oczami staje mi obraz dziewczyny, którą poczęstowałem swoją pierwszą Avadą. Otrząsam się z tego wspomnienia. Staram się nie myśleć.
O co ja walczę? Nie wiem. Chyba nigdy nie wiedziałem. Zresztą, czy ja walczę? Czy może po prostu uciekam? Jeśli nawet, to i tak się do tego nie przyznam. Zwłaszcza przed samym sobą.
Rozglądam się po sali. Widzę wpatrzone we mnie krwistoczerwone źrenice. Nie myślę o niczym. Tak jest lepiej.
Spoglądam na sponiewieraną ofiarę. Dobrze się jej przyjrzawszy zamieram.
Cichy, tajemniczy głos zaczyna szeptać, że popełniam błąd. Powrót sumienia? Czym niby ta ofiara różni się od innych?
To dziecko. Niespełna jedenastoletni chłopiec. Zapewne niedługo miał się udać na Pokątną, po pierwszą różdżkę, podręczniki. Miał. Jednak nie będzie mu to dane.
Podziwiam jego postawę. Fakt, cicho ciąga nosem, ale zachowuje się dojrzalej niż niektórzy dorośli. Nie błaga histerycznie o litość. Spogląda prosto w moje oczy. Jego są zielone. Jak Lily.
Nie boi się? Czy nie zdaje sobie sprawy z tego, co się zaraz stanie? Raczej wie, a jednak się nie boi. Czyżby to dziecko było odważniejsze ode mnie? Może… Ale ten urodzony wśród mugoli chłopiec i tak nie miał wyboru. I tak by zginął, za pochodzenie. A jednak, jest odważniejszy. Nie wiem co bym zrobił na jego miejscu. I nie chcę wiedzieć. Nadal boję się śmierci.
Patrzę, jak Bella z lubością stosuje na nim zaklęcie torturujące. Nie sądzę, że będę w stanie kiedykolwiek ją polubić. Czarny Pan uznaję ją za prawą rękę tylko dlatego, że ona nie posiada żadnych granic. We wszystkim. Psychopatka. Staram się o tym nie myśleć.
- Severusie? Będziesz łaskaw dokończyć?
Chcę żyć.
Dziecko znowu patrzy na mnie i mogę przysiąc, że w tych zielonych oczach dostrzegam wdzięczność zanim klątwa trafia swojego celu.
Ten wzrok…
Jest już po kolejnej „uroczystości”. Ponownie jestem w swoim ciemnym pokoju. Widzę swoją pierwszą i ostatnią ofiarę. Widzę ich niewinną krew na swych drżących dłoniach. Nigdy nie uda mi się jej zmyć.
Żal. Zgrzeszyłem i żałuje. Ile jeszcze wytrzymam?
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze. Znowu. To dobrze. Szepcze o tym, że wracają mi ludzkie uczucia. Ale czy nie jest za późno?
Głos ten przypomina mi Lily.
Żałuje. Boże, jeżeli istniejesz, mniej litość nade mną, bo ciężko zgrzeszyłem.

3. Mocne postanowienie poprawy.


Uciekam. Po prawdzie całe życie uciekałem. I choć potrafię przyznać się do tego, to i tak nie akceptuję tej myśli. Uciekam, nie tylko przed śmiercią.
Siedzę w dworze Lucjusza, popijając ognistą.
Malfoy, mój współtowarzysz. O co on walczy? Czy może tak jak ja ucieka? Lub jest jednym z fanatyków wielbiących Czarnego Pana ze względu na jego poglądy? Nie wiem i raczej nie chcę wiedzieć.
Staram się nie myśleć. Zapomnieć. A picie jest na to najlepszą metodą. Chociaż tylko chwilową.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że to nie jest wyjście. Pewnie ma rację, ale co z tego?
Życie śmierciożercy jest na tyle niepewnie, że trzeba z niego skorzystać, a czy pijąc właśnie tego nie robię?
Wspominam ostatnią „uroczystość”. Czarny Pan był zadowolony.
Zdołałem zdobyć coś, co umocniło moją pozycję w kręgu. Nie powiem, że było to zamierzone. No ale skoro los dał mi szansę, to czemu miałem z niej nie skorzystać?
- Słyszałeś najnowsze rozkazy?
Zdziwiony spoglądam na Lucjusza. Kręcę przecząco głową dalej sącząc ognistą.
- Mamy dorwać Potterów.
Po woli dociera do mnie to co powiedział. Potterów?
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że coś się święci. Co ty, cholera, nie powiesz?
Chce dorwać Lily? Ale czemu…
Mimowolnie cofam się kilka dni w przeszłość.
Pub „Świński łeb” nigdy nie cieszył się popularnością wśród uczniów Hogwartu. Jednak było to wprost idealne miejsce do prowadzenia niecnych interesów. Zdziwiłem się gdy ujrzałem tu Dumledore’a. Niezauważony, przynajmniej do pewnego momentu, podążyłem za nim i jego współtowarzyszką. To wtedy usłyszałem te parszywe słowa:
OTO NADCHODZI TEN, KTÓRY MA MOC POKONANIA CZARNEGO PANA... ZRODZONY Z TYCH, KTÓRZY TRZYKROTNIE MU SIĘ OPARLI, A NARODZI SIĘ, GDY SIÓDMY MIESIĄC DOBIEGNIE KOŃCA...
Pieprzona przepowiednia!
I co teraz?
Zamykam oczy i staram się uspokoić. Nie myśleć, przynajmniej do czasu aż nie znajdę z dala od jakiegokolwiek śmierciożercy.
„Przyjacielskie”, jak to określa Lucjusz, spotkanie dobiega końca.
Aportuję się do ciemnego pokoju. Przyglądam się uważnie swojej dłoni bezwiednie opadając na kolana. Jeżeli Lord dorwie Lily, to ja będę odpowiedzialny za jej śmierć. Na mych dłoniach ujrzę jej niewinną krew.
Nie.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że jest wyjście. Światełko nadziei.
Dla niej. Dla Lily.
Jak w transie podnoszę się z zimnej podłogi. Sięgam po atrament i pióro.
Mam postanowienie. Czyżbym przestawał uciekać?
Postanawiam poprawę. Boże, jeżeli istniejesz, mniej litość nade mną, bo ciężko zgrzeszyłem.

4. Spowiedź szczera.


Nie mam już wyjścia. Wiem co muszę zrobić, a jednak…
Boję się. Staram się myśleć o Lily. Pomaga. Powoli się rozluźniam. Czas wyruszyć.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, że robię dobrze. Wiem.
Z suchym trzaskiem aportuję się na leśną polanę. Wiatr targa poły mojej szaty. Zaczynam drżeć. Nie z zimna. Ze zdenerwowania. Teraz i tak nie mam wyjścia. Muszę dokończyć co zacząłem. Ciekawe, czy wyjdę żywy z tego spotkania?
Rozglądam się bacznie dookoła. Naglę czuję jak różdżka wyrywa mi się z ręki. Bezwiednie padam na kolana i spoglądam niemalże błagalnie na oczekiwanego towarzysza.
- Nie zabijaj mnie!
- Nie miałem takiego zamiaru.
Dumbledore. Jedyna osoba, której boi się Czarny Pan. Moje światełko nadziei.
- Więc, Severusie? Jaką wiadomość ma dla mnie Lord Voldemort?
Wiadomość? Czarny Pan nie przekazywał nikomu wiadomości. Wszelkie informacje zachowywał dla siebie. Nie ufa nam. Nikomu nie ufa. Może to dobry sposób aby… aby co? Chyba, żeby nie zostać zdradzonym.
Zaczynam wykręcać sobie ręce. Czy było sens tu przychodzić? Teraz i tak nie mam wyjścia.
Biorę głęboki wdech starając się uspokoić. Do moich myśli znowu powraca Lily.
I wtedy przypominam sobie dlaczego się tu znalazłem.
Zaczynam mówić. O przepowiedni. Planach Voldemorta. O wszystkim.
Nie zauważam nawet kiedy wiatr wokół nas milknie.
Jakiś cichy, tajemniczy głos szepcze, żebym nie przestawał. Nie mam najmniejszego zamiaru. Dla Lily.
Odpowiadam szczerze na wszystkie zadawane pytania.
Chcę aby ją ukrył. Chcę aby nie widziała zła tego świata. Chcę aby ją przed tym ochroniono.
- Ukryj ich wszystkich. – Słyszę swój własny, skrzeczący głos. - Schowaj ją... ich... w bezpiecznym miejscu. Proszę.
Jestem żałosny. Wiem.
Płaszczę się przed człowiekiem, którego istnienia nie powinienem nawet tolerować, a co dopiero błagać o cokolwiek. Ale czegoż się nie robi dla prawdziwej miłości?
W duchu parskam ironicznym śmiechem. Zrobiłem się ostatnio jakiś bardzo romantyczny.
Milczę. Dumbledore też.
Mam ochotę wydrzeć się na tego cholernego starucha, za to, że nie daje mi odpowiedzi. Jednak uparcie milczę dalej. Czekam na wyrok.
- A co dasz mi w zamian, Severusie?
Zszokowany podnoszę wzrok na dyrektora.
- W... w zamian? – Słyszałem już kiedyś podobne pytanie. Popełniając największy błąd swojego życia. Czy i tym razem robię źle?
Cichy, tajemniczy głos milczy. Czeka abym podjął decyzję?
Patrzę w jasnoniebieskie tęczówki. Myślę o Lily.
- Wszystko.
Czas pokarze czy dobrze zrobiłem.
Aportuję się do swojego mieszkania i momentalnie padam na kolana, obejmując się równocześnie rękoma.
Wyspowiadałem się szczerze. Boże, jeżeli istniejesz, mniej litość nade mną, bo ciężko zgrzeszyłem.

5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.


Wiele lat później siedzę w fotelu popijając ognistą i rozmyślam nad przeszłością.
Wiele lat temu zginęła Lily Potter.
Wiele lat temu mały chłopiec pokonał Czarnego Pana.
Wiele lat temu Harry Potter stał się sławny.
Cichy tajemniczy głos zamilkł.
A ja trwam przez ten cały czas, nie widząc w tym większego celu…
Chociaż może…

Wiesz jak i dlaczego umarła. Upewnij się, ze jej śmierć nie pójdzie na marne. Pomóż mi ochronić jej syna.

Tak. Chronić.
Nie zdołałem ochronić jej, więc spróbuję przynajmniej jego.
Dla Lily.
Dla odpuszczenia grzechów.
Słyszysz mnie Boże? Istniejesz? Jeśli tak, to wiedz, że to będzie zadośćuczynienie. Moje zadośćuczynienie Tobie i ludziom.

Z nadzieją patrzę w przyszłość…

KONIEC
_________________
"Niezbadane są drogi, którymi podąża myśl kretyna..." xD

***

“Ha. Your loss.” Tom blinked down at his bottle, which was half empty. “Whoa. Where’d it all go?”
Harry groaned. “You drank it.”
“I did?”
“Are you drunk already?”
“I don’t know.”

“Sort of.” Tom sighed with mock sadness. “Harry has said no sex until he’s out of school.”
“I give it a month before he breaks.”

"Skąd w ludziach tyle zła że używają różowego koloru... ?"

I'm soł ewil, soł macz ewil XD
Ostatnio zmieniony przez Irdine 2008-08-22, 12:54, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Klio 
Ghul

Wiek: 16
Dołączyła: 22 Maj 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-08-15, 09:00   

Hm. Interesujące. Muszę przyznać, że pomysł ciekawy:) Nie spotkałam się jeszcze z Severusem, spełniającym wszystkie warunki spowiedzi... Podoba mi się ten tekst. Ale oczywiście mam pewne zastrzeżenia^^ Błędy. Znalazłam wiele błędów, interpunkcyjnych, ortograficznych, a nawet mignęły mi literówki...
Irdine napisał/a:
Chyba się tego boje.
"boję".
Irdine napisał/a:
Po za tym,
"Poza tym".
Irdine napisał/a:
Na szczęście oczyszczanie umysłu zawsze były moją dobrą stroną.
Chyba "było".
Irdine napisał/a:
Zabije. Trudno w to uwierzyć.
"Zabiję."
Irdine napisał/a:
Wydaję mi się, że śnie.
Chyba "Wydaje mi się". Nie "śnie", tylko "śnię".
Irdine napisał/a:
Niechętnie przyznaje mu rację.
"przyznaję".
Irdine napisał/a:
Boże, jeżeli istniejesz, mniej litość nade mną bo ciężko zgrzeszyłem.
"miej". Przed "bo" przecinek.
No dobra. Nie uważam, by była potrzeba wytykania Ci wszystkich błędów... Napisałam tylko te z "Rachunku sumienia". Tak naprawdę, to jest ich o wiele więcej. Dlatego beta by się przydała. Ale poza błędami, tekst oceniam na bardzo dobry:) I, jak już mówiłam, pomysł dość oryginalny. Czekam na kolejne twoje teksty... Pozdrawiam i życzę weny.




Już się poprawia! ^^
Ach te cholerne ogonki xD
Niestety żadna beta nie chce mnie przygarnąć, a ja jak nie widzę błędu podkreślonego na chamski czerwony kolor to go niestety nie zauważę.
Dzięki za komentarz.
Irduś ;-)
_________________
"A gdy serce twe przytłoczy
Myśl, że żyć nie warto,
Z łez ocieraj cudze oczy,
Chociaż twoich nie otarto."

Maria Konopnicka
Ostatnio zmieniony przez Irdine 2008-08-15, 15:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nicole 
Administrator


Wiek: 15
Dołączyła: 13 Paź 2007
Posty: 202
Wysłany: 2008-08-21, 14:06   

Liczysz na moje komentarze? No cóż, postaram się ^^
Też zacznę od błędów. Raczej się nad nimi nie skupiałam, ale kilka wyłapałam.
Irdine napisał/a:
Dalej boję się śmierci.

Może "nadal", a nie "dalej"?
Irdine napisał/a:
Patrzę jak Bella z lubością stosuje na nim zaklęcie torturujące.

Przecinek przed "jak".
Irdine napisał/a:
Siedzę w dworze Lucjusza popijając ognistą.

Przecinek przed "popijając".
Irdine napisał/a:
Życie śmierciożercy jest na tyle nie pewnie, że trzeba z niego skorzystać, a czy pijąc właśnie tego nie robię?

Chyba "niepewne".

Tekst zaintrygował mnie samym tytułem. Już plus. Podział na wszystkie warunki sakramentu pokuty również wyszedł na dobre. Oryginalnie.
Temat też mało oklepany. Prawdę mówiąc jeszcze się z takim nie spotkałam.
Wszystkie migawki bardzo przemyślane, pasujące do kanonu.
Dumbledore żądający czegoś w zamian za ochronę Potterów, skojarzył mi się z Voldemortem. Bezwzględny, żądający posłuszeństwa. Dobre.

Ogólnie tekst bardzo dobry. Nie jakiś powalający, ale również nie zły. Jestem na tak i czekam na inne Twoje działka ^.^




Poprawie, jak wytrzeźwieje ==' (uuuuuumieeram) Jutro.
Dzieło kolejne powstaje (Niestety, bójcie się xD)
Idę spać. I już nie piję, nigdy.
Dzięki za komentarz ;-)
Irduś
_________________
"- Próbujesz się mnie pozbyć, żeby znowu położyć się spać?
Niewiarygodne, że Draco potrafił patrzeć na kogoś z góry, leżąc w tym samym czasie na plecach.
- Nie, Harry – wyjaśnił protekcjonalnym tonem. – Bo jestem goły, ty głupku."

ŚpW
Ostatnio zmieniony przez Irdine 2008-08-22, 00:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Strona wygenerowana w 0.17 sekundy. Zapytań do SQL: 17


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową